Zmiana trybu zycia na poludniowy, niezrozumialy dla wielu, jest tutaj absolutnie konieczna. Tzn. out ok 22.00 do 3-4.00, pobudka rano ok. 9.00 do zajec/pracy, a w czasie sjesty 13-16.00 (cudowny wynalazek) w kime. I wieczorem od nowa.
Ach, te niekonczace sie wieczory... ;))))
3 comments:
Niekonczace sie wieczory...Hmmm:))) Prosimy o wiecej szczegolow:)))p
Hej, to ja, ciocia B.:))) Uprzejmie prosze o wyjasnienie, co nalezy rozumiec przez "niekonczace sie wieczory"? :)))p Buziaki, Aguniu:)))
W skrocie powiem, ze kilka przyjemnym klubow i zwyczaj spedzania wieczorow na promenadzie nad morzem ulatwiaja przedluzania sie wieczoru:)Oczywsicie towarzystwo musi byc odpwiednie ;)
Post a Comment