Monday, May 26, 2008

Sheer insolence II (szczyt bezczelnosci po raz drugi)

Przymierzalnia. Buzia sprzedawczyni (mnie wiecej w moim wieku) sie nie zamyka, tak mi zachwala jak super wygladam, dobra wiskoza itd. Oddaje jej jedna sukienke, bo fason jednak zupelnie nie dla mnie i druga (ktora sama mi przyniosla), bo jest absolutnie straszna, mowiac, ze jednak mi sie nie podobaja.
Na to paniusia, zirytowana, ze jej wysilek na nic, odwieszajac oba 'cuda' : 'no coz, napewno sa lepsze, niz ta spodnica, ktora masz na sobie'.
I tu mnie zatkalo...

5 comments:

Anonymous said...

halooo, to gdzie ci wszyscy fajni, przyjaźni, mili Grecy, o których tyle się słyszy;) Poproszę o jakiś pozytywny akcent;)

Anonymous said...

hmmmm, ale nie wiem czy chce upubliczniac te jakze pozytywne akcenty ;)))))

Anonymous said...

Trzeba bylo jej dac w buzie!

Anonymous said...

gdyby mojej wlasnej buzi nie zatkalo tak bym wlasnie zrobila!

Unknown said...

Ale chamstwo! To "u nas", na stadionie x lecia- nie do pomyslenia:)))